Nowe przepisy dotyczące egzaminów na prawo jazdy być może usprawnią poranną komunikację i odblokują zakorkowane ulice. W swoich pesymistycznych wizjach przyszli kierowcy wieszczą ograniczenie liczby uprawnionych do prowadzenia samochodów. Zmiany w teoretycznej części sprawdzianu są, przynajmniej zdaniem kursantów, rzucaniem im kłód pod nogi. Czy naprawdę jest tak źle?

Przyszli kierowcy od świtu wystają po Wojewódzkimi Ośrodkami Ruchu Drogowego, próbując zapisać się na egzamin jeszcze w grudniu, przed styczniowymi zmianami przepisów. Terminów jednak brakuje, a jedyną szansą podejścia do sprawdzianu na starych zasadach jest rezygnacja wcześniej zapisanej osoby. Na taką rezygnację trudno liczyć – dotychczasowe sposoby sprawdzania wiedzy są dla zdających bardziej korzystne.

Pytania bez odpowiedzi

Egzamin dla kierowców składa się z dwóch części – teoretycznej i praktycznej. O ile sprawdzian samodzielności w ruchu drogowym był dotąd dla zdającego źródłem obaw, o tyle test wiedzy wydawał się niemal banalnie prosty. Z puli trzystu pytań, udostępnianych wcześniej kursantom, komputer losowo wybierał osiemnaście. Aby zdać, trzeba było odpowiedzieć poprawnie na szesnaście z nich. Na rozwiązanie tekstu przeznaczano 25 minut.

Nowa formuła niesie istotną modyfikację – od 19 stycznia pula będzie obejmowała trzy tysiące pytań, których WORD nie ujawni. Do 32 wzrośnie liczba zagadnień, z którymi będą musieli się zmierzyć zdający. U przyszłych kierowców stres nie może objawić się pochopnym podejmowaniem decyzji – raz zaznaczonej odpowiedzi nie uda się zmienić. Pytania będą miały nową formułę: znajdą się wśród nich filmiki przywołujące sytuacje z ruchu drogowego. Aby zdać, trzeba będzie osiągnąć wysoki wynik 68 punktów na 74 możliwe. Największym problemem, jak przewidują kursanci, będzie czas. Podobnie jak w przypadku dotychczasowej formuły, na rozwiązanie zadań będą mieli 25 minut.

Zmiany (dla kogo) na lepsze?

Wielu instruktorów widzi same dobre strony modyfikacji. Ich zdaniem egzamin teoretyczny powinien sprawdzać wiedzę, a nie jedynie umiejętność rozwiązywania testów. Znajomość przepisów ruchu drogowego to podstawa, a dotąd kursanci uczyli się na pamięć odpowiedzi na pytania. Aby bez problemów radzić sobie za kierownicą, trzeba znać zasady – wiedza teoretyczna przekłada się na praktyczną. Lepsze przygotowanie do jazdy to mniej wypadków.

Trudno zapomnieć jednak o drugie stronie medalu – trudniejsze testy to większa liczba zdających ponownie. Większa liczba tych, którzy będą musieli wystawać pod okienkami, przeklinając swoją nieuwagę. Każdy poprawiany egzamin generuje przecież zyski. I znów trudno rozstrzygnąć: chodzi o bezpieczeństwo czy o pieniądze?

~ASZ

Źródła: tvn24.pl, mmsilesia.pl, niezdany-egzamin-na-prawo-jazdy.blog.onet.pl

Przeczytaj poprzedni wpis:
Tu i teraz, czyli ideał ekstrawertyka

Żyjemy szybko, nie pytamy o szczegóły. Każdy musi być wygadany, przebojowy, musi umieć się „sprzedać”. Bez tego nie można załatwić...

Zamknij