Biznes w (nie)ślimaczym tempie

O tym, że ślimacze tempo nie przeszkadza w szybkim rozwoju biznesu, przekonał się Grzegorz Skalmowski, założyciel firmy Snails Garden, który zyskał tytuł Mikroprzedsiębiorcy Roku 2009. Hodowla ślimaków afrykańskich, w którą zainwestował, wyprowadzając się na wieś, okazała się strzałem w dziesiątkę. Po spektakularnym sukcesie firma rozwija się jeszcze szybciej.

Rynek ślimaków jest chłonny. Popyt nie maleje – francuscy smakosze patrzą łakomie zwłaszcza na poczciwe winniczki, które przez większą część roku wiodą w Polsce spokojne życie. Jaki jest los ślimaków? I jak ślimaki wspierają biznes?

Winniczek przyjacielem człowieka

Wbrew opiniom o szkodliwości winniczków w ogrodach, ślimaki skorupkowe raczej pomagają niż przeszkadzają hodowcom. Zjadając jaja innych ślimaków, zwłaszcza najbardziej żarłocznych, nagich, ograniczają straty w zbiorach.

Ważna rola tych sympatycznych mięczaków w ekosystemie to tylko jedna z ich zalet. Równie dobrze jak w naturalnym środowisku, winniczki sprawdzają się bowiem na talerzu.

Pożywny przyjaciel

Przykład winniczka, jako pretekst do rozważań o tym, jak traktujemy przyjaciół, dostarcza wniosków raczej smutnych. Poczciwe ślimaki, które pomagają ogrodnikom tępić pomrowy, są w Polsce zbierane i wysyłane do Europy Zachodniej, zwłaszcza do Francji i Belgii. Tamtejsi smakosze cenią mięso ślimaka, które jest chude, zawiera dobrej jakości białko i stanowi doskonałe źródło wapna i magnezu.

W kuchniach smakoszy, winniczki czeka często dramatyczny los. Przed przyrządzeniem bywają głodzone, posypywane solą albo, żywe, smażone wprost na patelni.

Na pomoc winniczkom

W ostatnich latach, w reakcji na uszczuplanie populacji winniczków, wprowadzono w Polsce szereg regulacji, które ograniczyły wywóz ślimaków. Przede wszystkim, rozporządzeniem Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z dnia 6 stycznia 1995 uznano je za gatunek chroniony.

Skup winniczków trwa tylko w maju i można je zbierać jedynie w wyznaczonych województwach. Specjalne pozwolenia na zbieranie wydaje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Ustalane są także limity – w tym roku w Podlaskiem wyniosły 120 ton – jednak najczęściej nie są one osiągane.

Zbieranie ślimaków to przeciętnie opłacalny pomysł na zarobek. W skupach płaci się niewiele ponad złotówkę za kilogram mięczaków.

Wszystko dla przyjaciół

W tej sytuacji zdecydowanie bardziej trafiona jest inicjatywa utworzenia farmy hodowlanej. Firma Snails Garden, wiodąca na tym rynku, obok hodowli ślimaków afrykańskich na coraz większą skalę, organizuje także szkolenia z zakresu ich chowu. Osiągając coraz lepsze rezultaty, w 2012 r. rozszerzyła działalność, wprowadzając pierwszy na polskim rynku krem ze śluzu ślimaka. Pomaga m.in. na trądzik i rozstępy.

Opłacalność ślimakowego biznesu polega na tym, że mięczaki nie są szczególnie wymagające – ich hodowla zajmuje niewiele miejsca, nie wiąże się z uciążliwym wysiłkiem fizycznym i pozwala prowadzić sprzedaż przez cały rok.

Ślimaki, poczciwe i pełne życzliwości, pomagają człowiekowi jak umieją. Jeśli nie wspierają ogrodników, wspierają przedsiębiorców. A jest to nie lada pomoc! Na hodowli ślimaków można zarobić rocznie nawet 200 tys. złotych.

~ASZ

Źródła: owocebiznesu.pl, biznes.gazetaprawna.pl, wymarzonyogrod.pl, mojegotowanie.pl, strefapl.com, snailsgarden.com

About the Author

Related Posts

Leave a Reply

*