Biznesowe zwyczaje w wielkim świecie – Australia, cz. 18

Wybierając się w podróż do innego kraju musimy być przygotowani na zderzenie z zupełnie inną rzeczywistością, którą reprezentują często ludzie odmiennego wyznania, innej kultury, a nawet różnej rasy. Dlatego nie ważne czy wybieramy się tam w celach towarzyskich czy biznesowych – znajomość podstawowych zasad egzystencjalnych drugiego narodu wyjdzie nam jedynie na dobre. Szczególnie, jeśli postawimy naszą stopę na odległej australijskiej ziemi.

Przeciętnemu polakowi Australia kojarzy się z kangurami, misiami koala, rafą koralową, operą w Sydney i piękną pogodą. Większość z nas pamięta również szumnie reklamowaną w mediach „najlepszą pracę świata”, która polegała na sprawowaniu opieki nad australijską wyspą Hamilton, a o którą walczyło ponad 35 tysięcy osób z całego globu. Widać więc, że kraj ten kusi nas coraz częściej nie tylko walorami turystycznymi, ale i zatrudnieniem na naprawdę przyzwoitych warunkach. Jakie wiadomości na temat tego malowniczego zakątku powinniśmy posiadać, zanim zdecydujemy się wejść na tamtejszy rynek jako pracujący bądź przedsiębiorca?

Przede wszystkim zacznijmy od lepszego zgłębienia czynnika ludzkiego, czyli Australijczyków, którzy nadal są dla nas narodem niezwykle tajemniczym. Zresztą, w przeważającej większości patrzymy na statystycznego mieszkańca tego kraju przez pryzmat serii komedii „Krokodyl Dundee” o sympatycznym mieszkańcu buszu, który zamiast modnych garniturów zdecydowanie bardziej woli stroje niczym Indiana Jones i wybiera wyprawę na safari kosztem nudnego spotkania w interesach.

Nic bardziej mylnego, chociaż faktycznie, w stereotypach dotyczących mieszkańców Australii jest sporo prawdy. Zgodnie z opowiadaniami, większość Australijczyków posiada dom na przedmieściach, pracując jednocześnie w centrum, a wolny czas spędza głównie w pubie lub na plaży i dyskutuje o surfingu bądź rugby.

Jest to jednak naród bardzo wyluzowany – ludzie są tutaj przesympatyczni i pomocni. Odnoszą się do siebie z wyjątkową życzliwością przechodząc przy pierwszej nadarzającej się okazji na „ty”. Pomimo kulturowej i etnicznej mieszanki nadal dominującym odłamem są Anglosasi, hołdujący po dziś dzień tradycyjnym wartościom. Australia często uchodzi za kraj o wysokim standardzie życia i pełnym możliwości, w którym każdy może zostać kim tylko zapragnie. Cechą charakterystyczną jego mieszkańców jest słynne „no worries mate”, przeświadczenie o tym, iż znajdują się w prawdziwym „ziemskim raju”, w związku z czym wszelkie inne problemy schodzą często na dalszy plan. Takie podejście może nam się wydawać beztroskie i lekkomyślne, stanowi bowiem swoisty szok dla Polaków, znanych ze swojej umiejętności narzekania praktycznie w każdej sytuacji.

W kontaktach biznesowych Australijczycy przekładają faktyczne wyniki pracy ponad posiadane tytuły czy zajmowane stanowiska, do których nie przywiązują zbytniej wagi. Punktualność jest tutaj rzeczą nadrzędną, mimo, że większość spotkań odbywa się i tak z niewielkim opóźnieniem. Obowiązującym językiem rozmów jest oczywiście angielski, a wymiana uprzejmości ogranicza się do uścisku dłoni i wręczeniu wizytówek, bez konieczności zabierania ze sobą prezentów i innych upominków.

Spotkanie prowadzone jest w luźnej atmosferze i traktowane jest bardziej jak debata, aniżeli coś formalnego i wiążącego. Polega raczej wspólnym dojściu do consensusu poprzez obustronną wymianę poglądów, dlatego nad ambicja w kwestii przygotowania do rozmów może być odebrana w sposób negatywny, np. jako próba narzucenia naszemu rozmówcy własnego zdania. Nie należy również przywiązywać zbytniej wagi do ustalonego programu spotkania, gdyż może on ulec gwałtownej zmianie w miarę postępujących negocjacji.

Australijczycy są bardzo bezpośredni w wyrażaniu swoich opinii i skupiają się przede wszystkim na konkretach – relacje osobiste mają dla nich zupełnie marginalne znaczenie. Jeśli chcemy odnieść sukces w pertraktacjach musimy skopić się na rzeczach istotnych, popartych liczbami i faktami – wtedy będą one przebiegać szybko i sprawnie.

Przedstawiając końcową ofertę należy zostawić bardzo ograniczony margines na ewentualne ustępstwa – Australijczycy nie mają w zwyczaju targowania się, a końcowa decyzja podejmowana przez zarządzających, jest często konsultowana z pracownikami, co przedłuża czas oczekiwania na odpowiedź. Bardzo ceniona jest tu praca zespołowa, dlatego lepiej powstrzymać się z superlatywami pod swoim adresem, kosztem pokazania zalet swojego zespołu.

Australia to kraj przyjazny i otwarty nie tylko dla turystów, ale i biznesmenów. Im lepiej poznamy panujące tutaj zwyczaje i tradycję, tym szybciej i sprawniej osiągniemy zamierzone efekty, a „australijski luz” sprawi, że same rozmowy przebiegną w przyjemnej atmosferze, pozbawionej typowych elementów stresogennych, obecnych w negocjacjach z kontrahentami z innych części świata.

~PM

Źródła: koniecswiata.net, patenty.bg.agh.edu.pl, australink.pl

About the Author

Leave a Reply

*