Co ma Google, czego brakuje innym wyszukiwarkom?

„Wyguglaj sobie”, „wujek Google prawdę ci powie” – niekwestionowany monopolista wśród wyszukiwarek zawładnął nie tylko cyberprzestrzenią, ale wkradł się również np. do codziennej mowy. Mało kto pamięta, że oprócz Google istnieją inne, nie mniej przydatne agregaty informacji. Czego im brakuje? Promocji, przebojowości, a może funkcjonalności światowego lidera?

Zaczęło się tak…

Pierwsze wyszukiwarki powstały we wczesnych latach 90. ubiegłego wieku. Prekursorem było Archie, czyli narzędzie oparte na mechanizmie wyszukiwania z serwerów list plików FTP, aktualizujące wyniki średnio raz na miesiąc. Prace nad jego funkcjonalnością doprowadziły do wdrożenia opcji przeszukiwania zasobów za pomocą strony www. Co było dalej? Powstały, bazujące na dotychczasowych odkryciach: Veronica i JugHead (nazwy pochodzą od imion bohaterów Archie Comics, co wyraźnie nawiązuje do poprzednika), które nie wywołały jednak rewolucji technologicznej. Dopiero WWW Wanderer wykorzystał, doskonale znany do dziś, mechanizm odnośników do innych witryn. Rozpoczął też erę robotów internetowych. A kto dziś jeszcze pamięta AltaVistę? Wprowadzona przez Digital Equipment Corporation opierała się na metodzie przechowywania słów w szybko przeczesywanym indeksie. Była też pierwszą wielojęzyczną wyszukiwarką na rynku, dostępną również w wersji chińskiej czy japońskiej. AltaVista dała podstawy pierwszym automatycznym tłumaczeniom stron, oferując narzędzie BabelFish. Niespełna 10 lat po wystartowaniu została jednak przejęta przez Yahoo!, które obecnie znajduje się w ścisłej światowej, branżowej czołówce.

Nadszedł rok 1996, a wraz z nim BackRub, czyli… robocza wersja słynnego Google. Pierwotna nazwa miała pochodzić od backlinków, doskonale znanych pozycjonerom, a sama specyfika działania opierała się na matematycznej analizie zależności pomiędzy stronami www. Ściśle numeryczne podejście do wyszukiwania zaowocowało popularnością tego rozwiązania, dzięki czemu już w 1998 roku powstało Google Inc. z flagowym produktem, jakim jest oczywiście Google. W 2004 r. Google przejęło 80% rynku, a pozycji giganta nie zagroził nawet produkt Microsoftu, MSN Search, który oficjalnie pojawił się w 2005 roku. Według szacunków Gemius, obecnie w Polsce z Google’a korzysta ponad 90% internautów.

Google IT

Prędkość, wiarygodność i prostota – tego przeważnie oczekujemy  od współczesnych rozwiązań, wykorzystywanych do wynajdywania interesujących nas informacji. Przyjazny użytkownikowi, intuicyjny interfejs oraz krótki okres oczekiwania zadecydowały w dużym stopniu o powodzeniu Google’a. A skąd wiemy, że prezentowane tam dane są wiarygodne? Wszystko to czysta… matematyka Algorytm, według którego funkcjonuje wyszukiwarka, owiany jest tajemnicą, a do tego nieustannie zmieniają się mechanizmy związane z korzystaniem z niegowyjaśnia Michał Kliszczak, właściciel wrocławskiej firmy „EACTIVE wiemy jak” specjalizującej się w świadczeniu usług SEO i SEM dla biznesu. – Znane są podstawowe zasady działania wyszukiwarek, jednak już dostęp do pełnego know how jest przez administratorów chroniony. Specjaliści od pozycjonowania muszą więc wnikliwie śledzić wszelkie zmiany, które mogą decydować o skuteczności ich pracydodaje.

Faktyczna wiarygodność Google’a jest zatem niejako wypadkową zadowolenia użytkowników, potwierdzonego przez ich liczbę. Liczbę, która pozostaje tak wysoka, choć nie wszystkim odpowiada fakt, że korzystanie z usług Giganta wiąże się z rezygnacją z całkowitej anonimowości. – Dzięki podglądaniu bieżących posunięć userów i znajomości historii ich aktywności w sieci, Google może np. proponować  reklamy, dostosowane precyzyjnie do naszych potrzebkomentuje właściciel „EACTIVE wiemy jak” – Internauci buntują się przeciwko śledzeniu, ale nie zawsze zdają sobie sprawę, że właśnie dzięki niemu również wyniki organicznych wyszukiwań mogą bazować na rzeczywistych preferencjach i być precyzyjne. Obserwowaniu poczynań użytkownika sprzeciwiała się polska alternatywa, czyli DuckDuckGo, przedstawiana jako zagrożenie dla Google’a. Narzędzie to nie zbierało informacji o internautach, ale też… nie zjednało sobie ich przychylności.

Google vs Bing

Popularność Google’a to poniekąd samonapędzająca się maszyna. Dzięki zainteresowanym userom liczba informacji posiadanych przez Potentata branży IT wciąż rośnie, stając się największą bazą wiedzy dostępną online. Przewaga jest budowana wielotorowo. Obecnie Google Inc. to korporacja, która obok wyszukiwarki oferuje internautom m.in. darmową analitykę stron (Google Analytics), sieć reklamową (Google AdWords oraz Google AdSense), platformę mailową ograniczającą przesyłanie SPAMu (Gmail) czy, wciąż udoskonalane mapy Google Maps oraz Google Street View. W szranki z Google staje Microsoft, który chce przekonać użytkowników do swojego produktu za pomocą narzędzia „Bing vs Google”. Okaże się, czy będzie to takie proste.

About the Author

Leave a Reply

*