Wielu z nas dziwi skrzynka mailowa zapełniona reklamami lub telefony konsultantów oferujących rozmaite produkty. W dobie informatyzacji wzrasta jednak świadomość wagi danych osobowych. Coraz więcej osób zwraca uwagę na to, co dzieje się z ich danymi i gdzie trafiają kiedy nieopatrznie wyrazimy na coś zgodę. Uważniej czytamy umowy i nie zatwierdzamy automatycznie zgody na ich przetwarzanie.

Generalny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych otrzymuje wiele próśb o pomoc od osób, które czują się zmuszane do wyrażenia zgody. Przedsiębiorcy często stosują nieuczciwe praktyki rynkowe i w umowach z klientami umieszczają klauzulę, której podpisanie jest jednocześnie zgodą na przetwarzanie danych ze względu na jej wykonanie jak i na wykorzystanie ich w celach marketingowych lub nawet na przekazywanie jej innym podmiotom. Taki formularz jest podsuwany klientowi przy okazji wypełniania innych dokumentów – często podpisujemy się bez zastanowienia, gdyż nie udzielenie zgody skutkowałoby niemożnością skorzystania z usług lub produktów danej firmy.

Okazuje się jednak, że zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych taka zgoda wcale nie jest potrzebna przy podpisywaniu umowy. Gdy firma pobiera dane od swojego klienta i ma zamiar wykorzystać je jedynie w celu realizacji podpisywanej umowy to dodatkowe żądanie zgody jest zbędne. Co innego gdy dane mają być w jakiś sposób przetwarzane, udostępniane innym podmiotom bądź sprzedane zagranicę. Wówczas dany podmiot jest zobowiązany do pozyskania podpisu pod wyodrębnionym z umowy oświadczeniem, w którym jasno przedstawi cel i zakres takich działań. Ważne jest, by potencjalny klient wiedział na co się godzi i miał świadomość, że może odmówić.

Z prośbą o podanie danych możemy się spotkać również w bardziej codziennych sytuacjach, również wtedy, gdy się tego nie spodziewamy, a nasza uwaga jest rozproszona. Zdarza się to na przykład w biurowcach i hotelach, gdzie w recepcji prosi się nas o imię, nazwisko i numer telefonu. Czasem jednak, aby by było szybciej, wymaga się pokazania dowodu osobistego. Jeśli dane te są zbierane w celach bezpieczeństwa – firmy mają do tego prawo. Mogą również kilka miesięcy je przechowywać, na wypadek gdyby w późniejszym okresie okazało się, że w czasie naszego pobytu popełniono przestępstwo.

Ostatnio można również trafić na prośbę o podanie kodu pocztowego przy kasie w supermarketach. Oficjalnie sieci informują, że dane te są im potrzebne wyłącznie do tego, by określić z jakiego regionu pochodzą ich klienci. Podanie go tylko pozornie będzie bezpieczne – kod stanowi bowiem doskonałe uzupełnienie naszego nazwiska, które kasjer uzyskuje z karty i zawęża poszukiwania konkretnej osoby. Czy jesteśmy do tego zobligowani? Absolutnie nie – tylko od nas zależy czy podamy kod, warto się także dowiedzieć do czego potrzebna jest sklepowi ta informacja. Nikt nie ma prawa odmówić nam sprzedaży jeśli nie ujawnimy tej informacji.

Wiele razy z pewnością zdarzyło nam się odebrać telefon od osoby pracującej rzekomo w naszym banku lub firmie dostarczającej internet czy telefon, która, chcąc nas zweryfikować, prosi o wrażliwe dane. Bezpieczniej będzie jeśli wówczas to my zweryfikujemy dane, które ona nam poda – wszak nigdy nie wiadomo do końca, kto jest po drugiej stronie.

Czy możemy odwołać nieopatrznie udzieloną zgodę? Tak, ale to może nie być takie proste. Należy wówczas wystosować wniosek do podmiotu zajmującego się rozporządzaniem naszymi danymi. Nie musimy podawać powodu, wystarczy powołać się na wyraźną podstawę prawną. Ale jeśli na przykład udzieliliśmy zgody nie tylko danej firmie, ale także podmiotom z nią współpracującym, będziemy musieli odwołać ją w każdej z tych firm z osobna.

~DAR

Źródła: sprawnik.pl, giodo.gov.pl, natemat.pl