Diabelski szept

Marketing szeptany niejedno ma imię. Zabawny filmik czy inny komunikat, przekazywany wzajemnie przez internautów, blogowanie, trendsetting czy wreszcie rekomendowanie danego produktu rodzinie i znajomym to tylko kilka znanych form. W każdej z nich chodzi o to, żeby zasiać w odbiorcy niepohamowaną ciekawość i chęć wypróbowania nowego produktu, bo, jak wiemy, od wielu wieków plotka jest jednym z najszybszych i najskuteczniejszych sposobów przekazywania informacji. Pieczę nad etyką w zakresie marketingu szeptanego sprawuje WOMMA (Word of Mouth Marketing Association). To tyle, jeśli chodzi o teorię. A jak wygląda praktyka?

Zanim kupię

Załóżmy, że chcę kupić nowy odkurzacz. Nie znam się na tego typu sprzętach, po prostu chcę by był funkcjonalny i skuteczny. Takie informację znajdę jednak na każdym opakowaniu – i trudno się dziwić, że producent zachwala swój produkt. Wchodzę więc do Internetu i realnych opinii szukam na forach i blogach, gdzie użytkownicy wymieniają się spostrzeżeniami. Czy w ten sposób mam szansę wybrać najlepszy model? Nic bardziej mylnego.

Przyczajony tygrys

Wśród postów dodanych przez „prawdziwych ludzi” mogę bowiem spotkać specjalistów od marketingu. Są to pracownicy agencji, którzy otrzymując zlecenie od danego producenta reklamują jego towar w sieci. Dla wzmocnienia efektu i podniesienia poziomu zaufania czytających podaje się on za jednego z klientów – zawsze zadowolonego, ale z umiarem. Przesadna słodycz mogłaby zostać wykryta. Jak wmieszał się w tłum? To proste: firma korzysta zwykle z modemów zmieniających adres IP, dzięki temu moderatorzy stron nie podejrzewają nawet, że jedna firma obsługuje wiele kont. Profile te są uwiarygadniane poprzez udział w innych dyskusjach – na zupełnie odległe tematy – tak, by inni internauci mieli wrażenie, że mają do czynienia z realną postacią.

Zawód? Copywriter! 

Pracownicy agencji marketingowych, są zatrudniani jako copywriterzy lub różnej maści specjaliści. Wielokrotnie są to studenci, którzy chcą dorobić i którym zależy na elastycznym czasie pracy. Obsługują dziesiątki kont pocztowych i profili w sieciach społecznościowych. Najbardziej liczą się te, które są najstarsze – jest to dowód na to, że nie zostały założone tylko po to, by coś reklamować. Ich praca polega na pisaniu komentarzy i odpowiedzi na forach, które niejako przy okazji promują określone produkty, usługi czy firmy. Czasem muszą bronić swojego klienta, równoważąc złe opinie na jego temat . Kiedy o firmie nikt jeszcze nie pisał, sami zakładają wątki. Bywa, że wraz z kolegami po fachu prowadzą dyskusję tak długo, aż w końcu zaczną się do niej przyłączać realni użytkownicy.

Uwaga na szeptaka

Szeptający zdają sobie sprawę z tego, że polecane przez nich usługi i produkty nie zawsze są godne polecenia. Czasem jest zupełnie inaczej, ale część potencjalnych klientów na pewno da się przekonać. Czy mają wyrzuty sumienia? Owszem, czują również wstyd i zażenowanie, ale zwykle mogą też liczyć na spore wynagrodzenie, które trzyma ich na tym stanowisku. Czy jesteśmy w stanie ich wykryć? Wśród milionów wpisów przeciętny internauta nie będzie nawet podejrzewał podstępu.

~DAR

Źródła: natemat.pl

About the Author

Related Posts

Leave a Reply

*