Zasada „sex sells everything” przez długie lata była chyba ulubioną regułą specjalistów od reklamy. Świadomość ogromnego potencjału nagości – potencjału zwracania na siebie uwagi – wciąż bywa punktem wyjścia dla cudownego rozwiązania problemów z promocją. Odwołania do erotyki ostatnio tracą jednak na atrakcyjności, a niechęć społeczeństwa do oglądania nagich zdjęć na billboardach zaczyna objawiać się coraz śmielej.

Przykładem takiego sprzeciwu na dużą skalę jest akcja zorganizowana przez Stowarzyszenie Twoja Sprawa, które ma na koncie wiele batalii o wycofanie reklam dyskryminujących kobiety. Jako odpowiedź na billboard promujący napój energetyczny Black, grupa ta zainicjowała akcję konsumencką, której celem jest ochrona najmłodszych przed demoralizującym przekazem.

„Bądź grzeszny!”

Wielkoformatowy plakat przedstawia prawie nagą kobietę, leżącą na łóżku w erotycznej pozie. Zdjęciu towarzyszy niedwuznaczny claim „Bądź grzeszny”. To nie pierwszy tak kontrowersyjny pomysł na promocję firmy Foodcare. Rada Reklamy uznała jej poprzedni klip telewizyjny za szkodliwy dla dzieci i zakazała emitowania go przed godziną 20.00. Negatywnie wartościująca opinia nie powstrzymała marki przed kolejnym „wyskokiem” – widocznie sprawdza się zasada, że nieważne, jak mówi się o produkcie, ważne, że zwraca się na niego uwagę.

Obywatelska inicjatywa może przynieść rezultaty także tym razem – do Rady Reklamy wpłynęła jak dotąd rekordowa liczba 970 skarg. Nawet jeśli akcja nie zaowocuje trwałymi skutkami, osoby zaangażowane w sprzeciw wierzą, że warto zamanifestować negatywny stosunek do nadużyć firmy Foodcare. Zwłaszcza, że dzieci to nie jedyni odbiorcy, w stosunku do których przekaz epatujący seksem jest nietrafiony.

Co jest brzydkiego w pięknej kobiecie?

Wykorzystanie w reklamie erotyzującego wizerunku kobiety, to krok w stronę jej uprzedmiotowienia i sygnał, że szowinizm w XXI wieku wciąż ma się bardzo dobrze. Prymitywne nawiązania naruszają godność kobiet i stawiają pod znakiem zapytania kontekst równouprawnienia. Oprócz tego, ważnego społecznie, aspektu odwołań do erotyki, trudno nie zauważyć, że seksualne skojarzenia twórców reklam często są odległe od rodzaju promowanych produktów.

Na facebooku powstała nawet specjalna grupa, zajmująca się wyszukiwaniem zdjęć i plakatów, których autorzy, ślepo wierząc, że seks sprzeda wszystko, doprowadzili tę zasadę do absurdu.

Kobieta w czarnych pończochach, przywiązana łańcuchem do kaloryfera, wzbudza raczej śmiech niż prowokuje podniecenie. Kontekst nagości wydaje się podobnie nieuzasadniony w przypadku promocji dachówek i usług kserograficznych. Rosnąca liczba osób, które zauważają bezsensowność i nieporadność nawiązań do seksu w reklamach, przekonuje, że wyśmiewanie to skuteczna metoda przeciwdziałania takim nadużyciom.

Chociaż plakaty i klipy związane z erotyką niewątpliwie zwracają uwagę, wygląda na to, że społeczeństwo zaczyna sprzeciwiać się wykorzystywaniu w reklamie odwołań do sfery popędów. Ta tendencja nie może pozostać niezauważona przez firmy marketingowe. Co zaproponują zamiast nagości? Zobaczymy.

~ASZ

Źródła: w-spodnicy.ofeminin.pl, twojasprawa.org.pl, e-vive.pl, prawo.rp.pl, smb.pl