W dobie globalizacji i coraz szerszych kontaktów biznesowych, dobra znajomość języków obcych stała się najbardziej cenioną umiejętnością wśród potencjalnych pracowników. Według badań przeprowadzonych przez jedną z brytyjskich firm wysokie kompetencje językowe pożądane są przez pracodawców bardziej niż obsługa komputera i komunikatywność.

Jednak czy oczekują oni wyłącznie biegłego posługiwania się angielskim? Choć wciąż uważany jest on na za łacinę XXI wieku, ze względu na coraz to nowe rynki zbytu, popularność zdobywają języki państw sąsiednich oraz te niszowe, które do tej pory wzbudzały zainteresowanie jedynie pasjonatów obcych kultur tj. japoński, chiński czy koreański.

Im więcej tym lepiej

Badania przeprowadzone na podstawie danych pochodzących z portalu Praca.pl wykazały, że w 57% ogłoszeń wymagano znajomości języka angielskiego. Na drugim miejscu – z dużo niższym wynikiem 12% – uplasował się niemiecki. Konieczność znajomości modnych ostatnio języków takich jak szwedzkiego, norweskiego, duńskiego i chińskiego nie przekraczała pół procenta.

Trzeba mieć jednak na uwadze, że nabór, w którym jednym z wymogów jest znajomość niszowego języka dotyczy wąskiego grona kandydatów. Coraz powszechniejsza staje się także konieczność znajomości dwóch języków obcych: angielskiego oraz dodatkowego, którego wybór uzależniony jest od specyfiki danej firmy oraz od jej zagranicznych partnerów biznesowych.

Kierunek: Wschód

Coraz więcej firm decyduje się zawiązać współpracę z biznesmenami i przedsiębiorstwami pochodzącymi z Rosji. Kontakty te utrudnia jednak bariera językowa, ponieważ znajomość angielskiego wśród Rosjan nie jest zazwyczaj na poziomie umożliwiającym swobodne prowadzenie rozmów biznesowych. Z tego względu firmy poszukują osób biegle posługujących się językiem naszych wschodnich sąsiadów.

Jako że sieć kontaktów zawieranych w biznesie przestała ograniczać się głównie do Europy, pożądani przez pracodawców stają się absolwenci sinologii, japonistyki czy koreanistyki. Robert Fogel, który otrzymał Nagrodę Nobla z dziedziny ekonomii, przewiduje że w 2040 roku Chiny staną się najbogatszym państwem na świecie.

Ze względu na wzrost zainteresowania biznesmenów pochodzących z Dalekiego Wschodu inwestycjami na Zachodzie, można zaobserwować wzrost chętnych na naukę języka chińskiego. Wprowadza się go do szkół w Wielkiej Brytanii, Francji i Szwajcarii, a w Stanach Zjednoczonych rodziny decydują się na zatrudnienie niań pochodzących z Państwa Środka, aby ich dzieci od najmłodszych lat miały kontakt z tym przyszłościowym językiem.

Magia certyfikatów

Najczęściej zawyżanymi kompetencjami w dokumentach aplikacyjnych są właśnie te dotyczące znajomości języków obcych. Dlatego też rekrutujący często sprawdzają ich praktyczną znajomość podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Sytuację zmienia fakt potwierdzenia umiejętności odpowiednim certyfikatem. Stajemy się wtedy o wiele bardziej wiarygodni dla pracodawcy.

Warto również pamiętać, że jakość jest ważniejsza niż ilość. Jeśli kandydat zna cztery języki na poziomie komunikatywnym, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie będą one brane pod uwagę w procesie rekrutacji. O wiele lepiej postrzegana będzie osoba, która posługuje się dwoma, ale za to biegle, ponieważ tego wymagają dzisiejsze standardy biznesowe.

Czemu to ważne?

Znajomość języków obcych jest w dzisiejszych czasach bardzo cenna. Dzieje się tak z powodu poszerzających się kontaktów biznesowych. Niektórzy handlowcy zapewniają, że wciąż warto stawiać jedynie na angielski, ponieważ nie przestaje być on najbardziej powszechny w biznesie. Jednak z doświadczenia osób posługujących się niszowymi językami wynika, że przedsiębiorcy bardzo cenią sobie rozmowy w ich ojczystym języku, co procentuje m.in. wynegocjowaniem korzystniejszych umów.

Być może więc to właśnie nauka dziś mało popularnych języków zapewni nam sukces na rynku pracy w przyszłości?

~KB

Źródła: kluczdokariery.pl | uczelnie.info.pl | studia.dlastudenta.pl | pracuj.pl