Kiedyś góry najwyższe były marzeniem nie do zrealizowania. Dziś wyprawy komercyjne w Himalaje biją rekordy popularności. „Królem celów” jest oczywiście najwyższa, choć nie najtrudniejsza technicznie, góra świata – Everest. Ciekawe, czy George Mallory, który wraz z innymi członkami wyprawy, jako pierwszy podjął próbę wspinaczki na najwyższy szczyt świata, przypuszczał, że w roku 2012 roku podczas jednego dnia na szczycie będzie mogło stanąć nawet 150 osób. Coś ludzi jednak pcha w ten zimny, niedostępny rejon…

Boska góra

W roku 1865 na cześć walijskiego geodety i kartografa sir George’a Everesta, który zainicjował prace nad mapą Indii, nadano szczytowi nazwę Mount Everest. Po tybetańsku nosi nazwę Czomolungma, czyli Bogini Matka Śniegu lub Bogini Matka Ziemia zaś po nepalsku Sagarmatha, czyli Czoło Nieba. Przez miejscowych góra uważana jest za siedzibę bogów. W tym roku mija dokładnie 50 lat od zdobycia „Dachu Świata” a jego popularność wciąż nie spada.

Można wszystko

Dzisiaj samo wejście na Everest nie jest niczym nadzwyczajnym. Teoretycznie, każdy, kto ma wolne ok. 100 000 zł, może przeznaczyć je na wyprawę. Koszt tak naprawdę, jak wszędzie, zależny jest od agencji organizującej wspinaczkę. Nierzadko zdażają się sytuacje, gdy jadący nie ma zielonego pojęcia z czym wiąże się przebywanie w górach wysokich a podstaw asekuracji uczy się dopiero na miejscu podczas aklimatyzacji. Wyprawy komercyjne, zwłaszcza w Himalaje, budzą od pewnego czasu spore kontrowersje – m.in. z takich właśnie powodów. Kiedyś, aby dostać się na sportową ekspedycję, należało przejść wszystkie „stopnie zaawansowania” górskiego : od Tatr, przez Alpy, czasem nawet Kaukaz. Himalaje były ukoronowaniem kariery górskiej i niejako nagrodą dla zasłużonych. Dzisiaj niektórzy zapominają, że nie wszystko zależy od zasobności portfela.

Zawsze pierwsi

Żeby stać się sławnym nie wystarczy więc być TAM. Trzeba jeszcze coś zrobić, najlepiej jako pierwszy człowiek na świecie. Minimalnym punktem odniesienia jest Europa lub inny kontynent. Wybrane everestowe jedynki:

  • Pierwszy lot z Everestu na paralotni – 26 września 1988 r. – Francuz  Jean-Marc Boivin „sfrunął” ze szczytu do obozu II, wykonując 11-12 minutowy lot w trakcie którego pokonał różnicę wysokości wynoszącą 2,948 m. Tym samym ustanowił rekord dla najwyższego startu startu dla paralotni.
  • Pierwszy zjazd z Everestu na nartach – 7 października 2000 roku ze szczytu zjechał na nartach słoweński wspinacz i narciarz ekstremalny – Davo Karničar.
  • Pierwsze lądowanie na szczycie Everestu helikopterem – w maju 2005 r. Dokonał tego Francuz Didier Delsalle. Dla ustanowienia rekordu miał posadzić maszynę na dwie minuty, ale zrobił to dwukrotnie, za każdym razem na cztery minuty. 
  • Pierwsza bójka podczas wspinaczki – w kwietniu 2013 roku grupa Szerpów napadła na wspinających się alpinistów. Powodem bójki było zachowanie w pobliżu obozu na wysokości 7470 m n.p.m Szwajcara Ueli Stecka oraz Włocha Simone Moro. Zignorowali oni rady nepalskich przewodników, chcących przygotować liny do wejścia nową drogą na szczyt. 

Warto wspomnieć, że Polacy również zapisali w tym wyścigu swoją kartę. Pierwsza europejka, która stanęła na najwyższej górze świata, to przecież Wanda Rutkiewicz, która 16 października 1978 zdobyła szczyt jako pierwsza Europejka i trzecia kobieta na świecie. Polacy dokonali także pierwszego zimowego wejścia na szczyt. Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki, członkowie ekspedycji pod kierownictwem Andrzeja Zawady, 17 lutego 1980 zdobyli Everest.

Najlepiej jednak, gdy poza byciem tym pierwszym, można jeszcze pobić rekord…

C.D.N

~AS

Źródła: media.outsideonline.com, everestexpedition.pl, podroze.onet.pl, wikipedia.pl, sportowefakty.pl, wiadomości.wp.pl, wyprawy.net