Marketing w krainie zmysłów

Byłoby wielkim szczęściem móc uszy i inne zmysły tak zamykać jak oczy. Rzeczywiście, bombardowani zewsząd kolorowymi obrazami czasem mamy dość i chcielibyśmy uciec od świata pełnego reklam. Pozornie możemy przestać zwracać na nie uwagę, nie jest to jednak tak proste. Specjaliści od marketingu sensorycznego dobrze wiedzą jaki przesyt treści nas otacza. W subtelny sposób postanowili zadziałać nie tylko na poziomie tego co widoczne, wkraczając w sferę poziomu nieświadomości, starają się przemówić do naszego umysłu oraz emocji.

Przełomowym momentem w historii, dość nowego i dopiero zyskującego uznanie i zwolenników, marketingu sensorycznego była publikacja w 2005 roku wyników badań Martina Lindstroma. Ten specjalista od spraw brandingu i neuromarketingu wykazał, że pierwsze co przychodzi nam na myśl pod hasłem McDonald’s to zapach zjełczałego oleju oraz wrzeszczące dzieci, a Coca-Cola zmieniając tradycyjne butelki na puszki straciła wiele ze swej unikalności. Obecnie 80 % całej komunikacji marketingowej opiera się o zmysł wzroku, podczas gdy 75% naszych codziennych emocji jest wywołana przez zapach, a pod wpływem dźwięku dokonuje się 65 % zmian nastroju.

Zobacz: Prezentacja biznesowa, czyli klucz do sukcesu >>

Dlatego proces tworzenia atrakcyjnego wizerunku marki oraz sprzedaży produktu nie może odbywać się już tylko na jednej płaszczyźnie. Otaczający świat percypujemy wszystkimi zmysłami, a ich przemyślane wykorzystanie owocuje porażającymi efektami.

Zapachowe logo

Każdy z nas pod wpływem danego zapachu przywołuje beztroskie wspomnienia czasu dzieciństwa lub inne przyjemne wydarzenia. Zapominamy słowa, obrazy, ale pamięć zapachu, jako najtrwalsza, pozostaje. Bodźce węchowe docierają do mózgu najszybciej. Wprowadzenie przyjemnego zapachu w trakcie sprzedaży subtelnie buduje obraz silnej, niezapomnianej, a do tego pozytywnie kojarzonej marki. Aromamarketing bazuje na stworzeniu jak najpozytywniejszego pierwszego wrażenia. Dzięki temu, tak jak kiedyś zapach drożdżowego ciasta był wizytówką ukochanej babci, teraz powstaje swoiste ‚zapachowe logo’. W ciągu dwóch miesięcy zaskakujący efekt wzrostu sprzedaży, bo aż o 40 %, odnotowała sieć kawiarni World Coffe, kusząc klientów zapachem aromatu wiedeńskiej kawy. Chwyt ten często stosowany jest też w kinach. Podczas premiery ‚Jasminum’ Jana Jakuba Kolskiego w 2006 roku widzowie seansu poczuli zapach jaśminu rozchodzący się po sali. Bułki w supermarkecie przeważnie nie są nawet świeże. Ich zapach natomiast czujemy już po przekroczeniu progu sklepu. A Stradivarius…?

Muzyka w przestrzeni publicznej

Czyż zakupy z kojącą muzyką w tle nie wydają się o wiele przyjemniejsze? Klienci sunący powoli po sklepowych alejkach z coraz bardziej wypełnionymi koszykami, nucący pod nosem wesołe melodie to sielski widok. Audiomarketing to, mówiąc najogólniej, rodzaj terapii muzycznej dla konsumenta, mającej na celu stworzenie specyficznego, przyjemnego klimatu w miejscu sprzedaży. Dzięki połączeniu odpowiednich treści, komunikatów reklamowych oraz ogłoszeń, wpływa pozytywnie na decyzje zakupowe klientów. Działając podprogowo, podobnie jak marketing zapachowy, utrwala wizerunek marki i nadaje jej wyjątkowości. To w miejscu sprzedaży klient dokonuje finalnie decyzji o zakupie, dlatego tak ważne jest, by miejsce to było przestrzenią możliwe komfortową. Najczęściej w przypadku audiomerketingu są to markety, hipermarkety, galerie handlowe, sklepy i salony firmowe oraz obiekty wielkopowierzchniowe.

Zobacz: Podatek od dotacji? >>

Trend ten jest najbardziej zauważalny w okresie przedświątecznym. Przy nieśmiertelnym przeboju zespołu Wham ‚Last Christmas’ uszczuplanie zasobów portfela przychodzi nam z lżejszą ręką.

Sensualny copywriting

Najlepszy opis to ten, który czytane słowa przeistacza w ruchome, kolorowe obrazy przenoszące nas w zupełnie inny świat. Odpowiedni dobór słów może przywołać ponadto sugerowany zapach, smak, dźwięk czy nawet fakturę wyimaginowanego materiału. Copywriting jest najbardziej sugestywny gdy przemawia do pięciu zmysłów. Teoretycznie możemy wytłumaczyć klientowi jakie dany produkt ma funkcje i zastosowanie. Jednak opis nigdy nie zastąpi bezpośredniego z nim kontaktu. Zadaniem idealnego opisu jest stworzenie iluzji posiadania i odczuwania owego produktu. Dzięki umiejętnemu zestawieniu fraz konsument ma poczuć jego smak, konsystencję, jaki jest w dotyku i jakie wydaje dźwięki. Przykładowo :

  1. W naszej restauracji serwujemy doskonałą kuchnię.

  2. W naszej restauracji dzięki rozpływającym się w ustach przystawkom i daniom obiadowym kuszącym mnogością zapachów zaznasz prawdziwych rozkoszy podniebienia.

Jest to doskonały przykład, jak dzięki słowu pisanemu możemy pobudzić zupełnie różne obszary mózgu człowieka. O ile ‚doskonała kuchnia’ brzmi zachęcająco, ‚prawdziwe rozkosze podniebienia’ wręcz wołają żeby skosztować dań z menu. Opis nr 2 będzie też na pewno bardziej rozpoznawalny i zapamiętywany.

Zobacz: Porządki przed urlopem >>

Wykorzystując moc ludzkiej wyobraźni jesteśmy w stanie sami kreować rzeczywistość. Dzięki wiedzy o przenikaniu i uzupełnianiu się zmysłów oraz podstawach psychologii możemy dowolnie budować obraz danej marki. Łącząc barwy, dźwięki i zapachy, tworzymy unikalny – przeznaczony dla wybranego grona konsumentów – przekaz. Marketing sensualny, zwany również sensorycznym, otwiera przed przedstawicielami branży reklamowej nowe możliwości. Choć jest to dopiero rozwijająca się dziedzina, to bardzo możliwe, że w przyszłości będzie stanowić podstawę wszelkich działań marketingowych.

~JH

Źródła:

www.treco.pl | artelis.pl | www.firma.egospodarka.pl | wiadomosci.onet.pl | www.marketingcodzienny.pl

About the Author

Leave a Reply

*