Moloch prosto z garażu

Dwanaście lat temu oficjalnie wystartowała najbardziej rozpoznawalna obecnie wyszukiwarka na świecie. Jej założyciele – Larry Page i Siergiej Brin – poznali się kilka lat wcześniej na Uniwersytecie Stanforda przy pisaniu pracy pt.: „Anatomia hipertekstowej wyszukiwarki sieciowej”. Wtedy pewnie nie marzyli nawet, że kilka lat później ich eksperyment przerodzi się w jedną z najcenniejszych marek XXI wieku.

Google to najczęściej używana wyszukiwarka internetowa na świecie. To biznes wart miliony dolarów. Dla zwykłych użytkowników to także ważny element codziennej rzeczywistości. Wszak „jeśli czegoś nie ma w Google, to pewnie nie ma tego <<wogle>>”.

Niekonwencjonalny pomysł

Nazwa spółki wzięła się od słowa „googol”, które oznacza bardzo dużą liczbę: 10 do setnej potęgi, czyli jedynkę z setką zer (liczba elektronów w całym Wszechświecie jest szacowana na jedynkę z 79 zerami). Czemu więc Google a nie Googol? Powodem jest – według „legend” – zwyczajna literówka, którą Larry Page popełnił podczas rejestracji skróconej formy domeny.

Zobacz: Realna wartość e-biznesów >>

Wyszukiwarka opierała się więc na rewolucyjnym mechanizmie indeksowania serwisów. W przeciwieństwie do innych, dominujących wówczas, wyszukiwarek (np. Altavisty), Google odrzucało liczbę słów kluczowych jako najważniejsze kryterium decydujące o pozycji witryny w wynikach. Większy nacisk położono na liczbę odnośników prowadzących do strony, przyznając jej ocenę, tzw. PageRank. Pomysł ciekawy i jak się później okazało, brzemienny w skutkach.

Prosto i skromnie

Wyszukiwarka na tle innych wyróżniała się nie tylko sposobem działania, ale także designem. Cechą charakterystyczną stała się prostota interfejsu. Zrezygnowano też z inwazyjnych reklam, które mogły denerwować użytkownika. Ten zabieg w połączeniu z innowacyjnością spowodował stopniowy wzrost popularności Google i rozszerzanie się kręgów firmy.

Nie damy się

Z czasem pojawiły się jednak metody na obejście reguł nowej wyszukiwarki. Niektóre firmy wyspecjalizowały się wręcz w takich działaniach. Optymalizacja dla wyszukiwarek internetowych, popularnie zwane pozycjonowaniem, obejmuje działania zmierzające do osiągnięcia przez dany serwis internetowy jak najwyższej pozycji w wynikach wyszukiwarek internetowych dla wybranych słów i wyrażeń kluczowych. Pozycjonowanie opiera się na znanych elementach działania algorytmu takich witryn.

Zobacz: Istnieć czy nie istnieć w sieci? >>

Ewolucja wyszukiwarek wywołała drastyczną zmianę filozofii optymalizacji przechodzącej przez wszelkie algorytmy binarne i wektorową analizę treści strony. To właśnie Google podniósł poziom trudności w takich działaniach. Zaawansowane algorytmy analizy topologii sieci wielu osobom wydawały się odporne na wszelkiego rodzaju próby manipulacji/modyfikacji strony internetowej wyświetlającej wyniki wyszukiwania, jednak zjawisko Google Bomb, polegające na masowym dodawaniu na stronach linku ze wskazanym przez pomysłodawcę anchor tekstem, pokazało drogę do łatwego modyfikowania indeksu. Poza tym firma często zmienia algorytmy, co wymusza nieustanne nadążanie za ich filozofią. Są też treści, których wyszukiwarka nie pozwala pozycjonować, m.in. o tematyce pornograficznej. I znowu to, co „googlowe” na górze…

Eksperyment

W 2004 r. została uruchomiona pierwsza usługa, która miała być zintegrowana z wyszukiwarką – Gmail. Wywołało to znaczne poruszenie na rynku darmowych skrzynek e-mail. Google zaoferował aż 1 gigabajt pojemności konta. Inni usługodawcy mogli sobie pozwolić jedynie na udostępnienie za darmo kilku, maksymalnie kilkunastu megabajtów.

Licho nie śpi

Konkurencja już od początku robiła „podchody”, by zniszczyć Google. Próbowały różnych sposobów, od czystej konkurencji po pozwy sądowe. Głównym konkurentem niedawno miał być produkt Microsoftu. Bing, bo o nim mowa, został stworzony początkowo jako część portalu MSN, obecnie zaś jest samodzielną wyszukiwarką. Producent nazwał ją nie tylko wyszukiwarką internetową, ale również silnikiem decyzyjnym ze względu na ilość zaimplementowanych funkcji pomagających podjąć decyzję odnośnie np. restauracji czy biletów lotniczych. Jednak pomimo ogromnych nakładów pieniężnych, ciekawego desigu (tło stanowią świetne zdjęcia) jego popularność na świecie waha się w granicach 1-12%. Google nadal zajmuje więc najwyższe miejsce na podium (udział w rynku: 25-99% w zależności od regionu świata).

Co jeszcze ogoooglują?

Dziś Google to prawdziwy moloch tworzący programy komputerowe, oferujący usługi dla urządzeń mobilnych, aplikacje, a także sprzęt (m.in. urządzenie mogące przeszukiwać i indeksować pliki firmowego intranetu). Produkty te są rozpoznawane i używane na całym świecie. Wystarczy wymienić kilka haseł: Chrome, Google Earth, Angry Birds czy Adwords,, a już przed oczami stają odpowiednie obrazy. Korporacja kupiła także portal YouTube.com. Dziś potęga IT, nadal stawia na innowacje. Jedną z ciekawszych propozycji są niewątpliwie Google Glass, czyli okulary interaktywne. Umożliwią one dowolne wyświetlanie informacji dostępnej dla większości użytkowników smartfonów, pozwalając na połączenie z Internetem za pośrednictwem poleceń głosowych w naturalnym języku. Pytanie: co będzie następne?

Zobacz: Pozycjonowanie WordPressa >>

I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od prostej przeglądarki…

~AS

 ________

Źródła:

en.wikipedia.org | www.portfel.pl | blog.performancemedia.pl | www.cezzy.pl

About the Author

Related Posts

Leave a Reply

*