Patentowe wojny

W środowisku od niedawna krąży żart o tym,że Adam i Ewa są pechowcami. Najpierw poznali, co jest dobre a co złe, potem wyrzucono ich z raju a teraz jeszcze czeka ich pozew od Apple. Powszechnie wiadomo, że spółka patentuje co się da, by zyskać przewagę nad konkurencją i dodatkowe fundusze. Inne firmy również idą w ślady giganta. Czy to właściwy sposób na osiągnięcie sukcesu?

Niewinne początki

Pierwsze wzmianki o procesach patentowych pojawiły się już w XVI wieku. Już wtedy ludzie odkryli zbawczą moc prawa, które przysługuje pierwszemu, zarejestrowanemu twórcy. Dziś dużo trudniej jednak dowodzić swoich racji.

Trochę teorii

Polityka patentowa jest zależna od kraju, w którym składa się wniosek. Patent zostaje udzielony na okres 20 lat. Dzięki niemu właściciel ma nowe, silniejsze narzędzie prawne i jest w stanie uniemożliwić w ogóle stosowanie swojego wynalazku lub dyktować warunki udzielenia licencji. Patent może także dotyczyć metod programistycznych, dlatego posiadacz może zabronić tworzenia nowych implementacji. Prawo wyłączności stosowania obowiązuje nawet, gdy jest to implementacja niezależna, a jej twórca nie wiedział o istnieniu patentu w tym obszarze. Wydawałoby się, że nic szczególnego się pod tym nie kryje. Jednak jak wyjaśnia dr Alicja Adamczak, prezes Urzędu Patentowego RP: „Amerykańskie prawo patentowe i praktyka US Patent and Trademark Office umożliwiają uzyskiwanie praw patentowych na rozwiązania, które w innych krajach takiej ochrony by nie uzyskały, bo są oczywiste, były wcześniej znane albo nie mają charakteru technicznego.” Ten fakt dla niektórych stanowi otwartą furtkę do sądu…

Gra warta świeczki

Szczególnie płodny w starcia patentowe jest ostatnio sektor urządzeń mobilnych. Szacuje się, że w jedynym smartfonie można wykryć aż 250 tys. naruszeń chronionych praw. W tym świecie każdy pozwał już chyba każdego. Wystarczy wspomnieć o sławnej sprawie Apple przeciwko HTC dotyczącej patentu na tzw. „slide to unlock”, charakerystycznego guziczka na ekranie, który należy przeciągnąć, by odblokować telefon. W toczącej się od kilku lat smartfonowej wojnie rozegrała się ostatnio dramatyczna bitwa między koncernem z Cupertino a  Samsung Electronics. Jak wiadomo, wyrok okazał się dla Koreańczyków porażką: kalifornijski sąd uznał, że celowo naruszyli kilka patentów Apple, wygląd Galaxy jest kopią iPhone’a i wprowadza konsumentów w błąd. Klęska będzie ich kosztowała 1 mld dolarów odszkodowania.  Nie mówiąc już o kosztach procesu. Jest natomiast o co walczyć. Gra toczy się nie tylko o straty czy zyski. Proces to niewyobrażalna reklama dla koncernów – w myśl zasady: nieważne jak, byle by mówili.

Zanim będzie za późno

Samo posiadanie patentów nie gwarantuje sukcesu. Kodak, zbankrutowana legenda fotografii, jest właścicielem tysięcy praw dotyczących fotografii cyfrowej, np. rozwiązania pozwalającego użytkownikowi podglądnąć ujęcie przed zrobieniem zdjęcia. Zarząd firmy na początku XXI w. zignorował cyfrową rewolucję, tłumacząc, że firma stawia na drukarki cyfrowe, kioski i tzw. dry laby do wydruku zdjęć. Dziś każdy smartfon wyposażony jest w aparat. Balansując na krawędzi bankructwa, Kodak walczy z czasem. Zgłosił pozwy związane ze swoimi patentami na fotografię cyfrową wykorzystywaną w telefonach, jednak można to uważać za zemstę zza grobu, bo smartfony ostatecznie zabiły tradycyjną fotografię, główne źródło utrzymania Kodaka.

Nieciekawa perspektywa

Pablo Chavez, szef komórki zajmującej się w Google polityką publiczną, podczas  konferencji w Aspen wypowiedział się na temat patentowych sporów: „Uważamy, że wojny patentowe nie są pomocne dla konsumentów…Nie są przyjazne dla rynku. Nie są przyjazne dla innowacji”. Trudno się z nim nie zgodzić. Każdy koncern dąży do tego, by mieć jak najwięcej patentów. W wielu przypadkach wygląda to jednak na działanie według przemyślanej strategii. Posiadanie praw może posłużyć w odległej przyszłości do sterowania rynkiem a konkurencji zablokuje drogę do dalszego rozwoju. Należy także pamiętać, że jest to z ich strony świetna reklama, która powinna przyciągnąć klientów. Jednak, żeby się przekonać, o co tak naprawdę chodzi, należy poczekać na kolejne produkty i, być może, kolejne procesy.

~AS

Źródła:
www.lumix-forum.org  | www.pcworld.pl | www.pej.cz | www.polityka.pl

 

About the Author

Related Posts

Leave a Reply

*