Facebook to nie tylko serwis społecznościowy. Doskonale sprawdza się także jako narzędzie promocji wśród polityków. A że kampania przedwyborcza w USA w pełni, postanowiliśmy sprawdzić, jak politycy starają się o głosy internautów.

Zdjęcia z rodziną, przepisy kulinarne, relacje z publicznych wystąpień – czym jeszcze politycy mogą zainteresować swoich wyborców? Jak się okazuje, nie tylko podczas wieców wyborczych, ale także na Facebooku toczy się walka o kolejki do urn. Ruch na stronach fanpage poszczególnych polityków można obserwować nie tylko z perspektywy administratora strony. W badaniu niezwykle pomocny jest serwis fanpagelist.com.

Niepokonany Obama vs. niepoddający się Romney

O tych panach głośno jest nie tylko w radiu czy telewizji. Wyścig o prezydencki fotel oraz przywileje zdaje się być u nich tak ważny, że toczą go także na Facebooku. Furorę robi oczywiście obecny prezydent USA. Jego stronę polubiło prawie 27.5 mln osób. W przeciągu 5 dni zyskał on 63 848 kliknięć „lubię to” (od 9.00 18 lipca, do 9.00 23 lipca 2012). Zaangażowanie utrzymuje się stale na poziomie ok. 1 mln użytkowników Facebooka.

barack obama

Posty publikowane na prezydenckim fanpage’u są udostępniane średnio przez ok 12 tys. osób (średnia z ostatnich 10 wpisów). Barack Obama najchętniej jest prezentowany jako dobry ojciec i mąż (dużo tu zdjęć z rodziną). Bez skrępowania podaje przepisy kulinarne, nawiązuje kontakty z gwiazdami popkultury, nie unika bezpośredniego kontaktu ze swoimi wyborcami (uściski, przybijanie piątki). Kreowany jest na człowieka z ludu, który zna problemy zwykłych Amerykanów.

barack obama with family

fb obama4

Ale fanpage Baracka Obamy to także miejsce kreowania wizerunku jego wyborczego konkurenta. O ile obecny prezydent USA uwielbia fotografie z dziećmi, rodziną, wyborcami czy psem, o tyle Mitt Romney na jego fanpage’u jest bezlitosnym kapitalistą, zajmującym się jedynie powiększaniem własnego majątku.

Depczący po piętach

Mimo znacząco mniejszej ilości fanów na Facebooku po piętach prezydentowi Obamie bez skrępowania depcze Mitt Rommney. Z ponad 2,6 mln fanów na Facebooku oraz zaangażowaniem, jakie od soboty 21 lipca do poniedziałku 23 wzrosło dwukrotnie – z 472517 do 992486 osób, które o tym mówią, jest potężnym przeciwnikiem w starciu o najważniejszą funkcję polityczną na nowym kontynencie.

Pomimo zaciętej walki pomiędzy rywalami ich strony fanpage zasadniczo nie różnią się. Romney także nie ma większych oporów przed umieszczaniem fotografii z dziećmi, wyborcami czy publikowania video-relacji z wieców przedwyborczych. Częściej jednak zdobywa zaangażowanie fanów poprzez jawną walkę polityczną. Zachęca do podpisywania petycji przeciw działaniom obecnego prezydenta, kreując go na nieudolnego polityka, który nie potrafi dotrzymać danych kilka lat temu obietnic.

Lubi czy mówi?

Liczba uzyskanych „like’ów” nie jest zmienną świadczącą o jakości oraz sukcesie fanpage’a. Podstawowym problemem, z jakim boryka się wiele stron firmowych jest wzbudzenie zainteresowania daną stroną na Facebooku. Podobnie rzecz ma się wśród polityków. Przykładem jest strona byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych – Georga W. Busha: 1 972 406 polubień na 31 706 zaangażowanych osób (o 9.00 23 lipca 2012 r.).

Zobacz: Bez Facebooka ani rusz! >>

Jak się okazuje, w przypadku wielkiej polityki walkę o najwyższe funkcje w kraju można toczyć na różnych polach bitwy – także tych wirtualnych. Facebook to świetna przestrzeń, która nadaje się nie tylko do tworzenia własnego wizerunku, ale również pozyskiwania głosów zaangażowanych wyborców. Jakie to będzie miało przełożenie na faktyczny wynik wyborów? Przekonamy się już 6 listopada.

~KW

Źródło:

fanpagelist.com

Przeczytaj poprzedni wpis:
Pozytywny telemarketing
Pozytywny telemarketing

Zawód telemarketera większości z nas nie kojarzy się dobrze. Nachalne telefony, propozycje współpracy wysuwane w najmniej odpowiednim momencie, szemrane promocje…...

Zamknij