Przerwa w pracy? Tak, ale nie w sieci.

Większość osób pracujących przy wykorzystaniu komputera umila sobie biurowy dzień przeglądaniem stron internetowych. Chcąc opanować falę tego cichego nieposłuszeństwa, firmy blokują wiele adresów i gier. Administratorzy przyklaskują takim pomysłom – ograniczona wewnętrzna sieć sprawia mniej problemów. Jakie strony najczęściej znajdują się na celowniku i czy naprawdę firma tak dużo traci na tym procederze?

Badania przeprowadzone w drugiej połowie 2012 roku przez B2B International i Kaspersky Lab pokazują, że najczęściej blokowane są gry internetowe (71%). W pracy nie pogramy więc np. w popularną na Facebooku Farmville. Zresztą sam Facebook jest równie chętnie blokowany, podobnie jak Twitter, YouTube czy inne portale społecznościowe z wyłączeniem jednak tych, które mogą się przydać do rozwijania biznesowych znajomości. LinkedIn i Goldenline są blokowane jedynie w 23% przypadków.  Zakazane bywają również prywatne skrzynki mailowe czy komunikatory – takie jak GG.

Po co?

Przede wszystkim po to, by pracownicy zajęli się swoimi zadaniami i nie wykorzystywali internetu do pozasłużbowych czynności, takich jak przeglądanie znajomych czy ściąganie plików. Ma to oczywiście podnosić produktywność i skupienie. Ale jest też drugi powód – bezpieczeństwo. Blokowanie aplikacji to ochrona przed internetowymi szpiegami, którzy mogliby wykraść istotne dane i przekazać je konkurencji.

Internauci nie kryją oburzenia: – Czy da się obejść jakoś blokady, które stosuje mój ukochany pracodawca w trosce o mój cenny czas? – żali się Iza. W firmie, w której pracuje postanowiono trochę przykrócić surfowanie po internecie i założono blokady na wszystkie strony rozrywkowe w tym m.in. Allegro. – pisze inny forumowicz.

Managerowie są jednak nieugięci. Po stronie zbulwersowanych pracowników jest jednak zdrowy rozsądek i badania Brenta Cokera z uniwersytetu w Melbourne. Blogi, strony marketingowe czy te służące do przechowywania klipów video służą już nie tylko rozrywce, ale również wspomagają efektywne wyszukiwanie treści i pomagają pracownikowi orientować się w najnowszych wydarzeniach – słowem – być na bieżąco. Osoba, która kilkuminutową przerwę w pracy wykorzysta na surfowanie po sieci, będzie bardziej skupiona i zmotywowana niż taka, której w ogóle nie pozwolono na przerwę (aż o 40%) i ta, która wybierze np. spacer do sklepu czy pogawędkę przy kawie z koleżanką z działu (o 16%)

Czy blokady da się obejść?

Czy ktoś może mi podpowiedzieć jak to obejść? Musi być jakiś sposób. – pyta Agata. Do bazy NATO da się włamać, a co dopiero by poczytać Gmaila! – śmieją się inni uczestnicy dyskusji. Sposobów na blokady jest mnóstwo. Od kombinacji z ustawieniami proxy przez darmowe aplikacje po strony umożliwiające przeglądanie zakazanych portali. Nie trzeba być hakerem by je znaleźć. W wielu firmach oznacza to jednak, że przed nami strony odwiedzili nadgorliwi administratorzy naszej sieci i te również zostały zablokowane.

Może jednak?

W takiej sytuacji warto być może zastanowić się czy przeglądanie stron jest nam naprawdę niezbędne. Jeśli uznamy, że zasoby YouTube’a znacznie wzbogacają naszą pracę to warto porozmawiać o tym z szefem. Perswazja jest wciąż najskuteczniejszą metodą na pozbycie się zakazów. Jednak część pracowników – szczególnie freelancerów i osób pracujących z domu – mimo braku ograniczeń sama instaluje aplikacje blokujące i inne zabezpieczenia, by skuteczniej opierać się pokusie wchodzenia na rozrywkowe strony internetowe. Strony-przeszkadzajki okazują się niekiedy poważnym problemem.

~DAR

Źródła: wyborcza.biz, pcworld.pl, cdrinfo.pl

About the Author

Leave a Reply

*