Rozwój technologiczny, który umożliwił komunikowanie się na odległość coraz bardziej kusi przedsiębiorców do zainwestowania w pracowników zdalnych. Optymalizacja kosztowa wymusiła na wielu firmach redukcję biurek, w efekcie czego w wielu firmach wzrasta liczba stanowisk przeniesionych do domów podwładnych. Czy warto przekonać się do tej formy zatrudnienia?

Cywilizacyjna przepaść

W Polsce telepracą (czyli pracą na odległość, błędnie identyfikowaną z telemarketingiem) zajmuje się ok 1-2 % zatrudnionych. Dla porównania – w Stanach Zjednoczonych jest to 20-30%. Z czego wynika ta miażdżąca przewaga? Przede wszystkim z tego, że u nas jest to wciąż metoda dość nowa, a prawo ujęło ją w ustawie dopiero niewiele ponad 5 lat temu. Poza tym pracodawcy wciąż boją się zaryzykować – zamiast zadaniowego trybu pracy wolą, żeby pracownik odsiedział w biurze 8 godzin, niezależnie od tego jak efektywny będzie to czas, niż pracował we własnym tempie poza siedzibą firmy. Tracą niemało – koszty przeznaczone na zagospodarowanie przestrzeni biurowej zgodnie z wymogami. Dodatkowo dochodzi jeszcze fakt, iż wiele osób ma umowę, która nie precyzuje, że jest to praca zdalna. W rzeczywistości więc takich osób może być dużo więcej.

Środki

Aby przenieść pracownika z biura do jego własnego domu nie potrzebujemy nowoczesnych, drogich urządzeń mobilnych. Laptopy, smartfony, tablety są powszechnie używane i z powodzeniem wystarczą do podstawowej komunikacji. Do tego dochodzą seminaria internetowe, wykłady i szkolenia on-line, które rozwijają dodatkowe kompetencje i pozwalają na sprawną wymianę doświadczeń.

Jak to się robi?

Wiele osób, jak graficy czy copywriterzy, pracuje w systemie zadaniowym. Po zakończonej pracy, drogą elektroniczną wysyła szefowi gotowy projekt i po problemie. Co jednak zrobić z tymi, których godziny pracy są rozliczane? Najczęściej zaczynają oni dzień od zalogowania się w określonym programie czy poprzez komunikatory internetowe, dzięki którym pracodawca ciągle ma kontrolę nad przebiegiem wykonywanych zleceń.

Awaria to już nie problem

Co się dzieje kiedy komputery odmówią posłuszeństwa? Często przedsiębiorstwo nie mogąc pozwolić sobie na nieplanowaną przerwę inwestuje w obsługę IT zewnętrznej firmy lub oprogramowanie, które umożliwia zdalne zarządzanie. Praca z domu opłaca się również w przypadku wszelkiego rodzaju klęsk. Jeśli powódź zaleje siedzibę firmy – interes nie przestanie się kręcić, gdyż poprowadzą go pracownicy z innych regionów. Także przeziębienia lub macierzyństwo nie będą stanowiły problemu – pracownik, który na co dzień siedzi w biurze, w takiej sytuacji będzie mógł pracować z domu.

Szansa dla IT

Branża IT zaciera ręce, kiedy pozostali muszą ciąć koszta. Przekształcanie formy pracy w mobilną oznacza dla nich szansę na zarobek. Wiele firm tworzy nowoczesne oprogramowania poprawiające komunikację, ale także takie, których zadaniem jest inwigilowanie pracowników i sprawdzanie czy zamiast rzetelnie pracować z domu nie zajmują się przeglądaniem zdjęć na Facebooku lub internetowymi flirtami z koleżankami z innego działu.

~DAR

 Źródła; zdalniej.pl, polskieradio.pl, infopraca.pl