Wirtualne relacje

Jeszcze kilka lat temu, aby uznać siebie i swoją firmę za postępową czy nowoczesną, wystarczyło stworzyć dobrze się prezentującą pod względem estetycznym i informacyjnym stronę www i umieścić ją w sieci. Postęp technologiczny przebiega jednak w zastraszającym tempie, a wraz z nim rosną wymagania konsumenta. Nie dziwi więc zbytnio fakt, że na płaszczyznę sieci wirtualnej przeniesiono także działania związane z public relations, tworząc dziedzinę enigmatycznie nazywaną e-PR.

Na samym początku warto zwrócić uwagę na różnice pomiędzy public relations a marketingiem. Często bowiem oba te pojęcia są ze sobą mylone, uznaje się je za równorzędne. Tradycyjna interpretacje pojęcia marketing utożsamia go z ogółem czynności, które mają za zadanie wspierać sprzedaż usług i wyrobów za pomocą różnych technik oddziaływania na nabywcę. Edward Bernays, uznawany za ojca PR, definiował je jako próbę skonstruowania publicznego wsparcia dla działania, przypadku, ruchu lub instytucji, poprzez informację, perswazję i dostosowania się.

Już z samych definicji wynika esencjonalna różnica między dwoma tymi działaniami. O ile marketing, z założenia nastawiony jest na sprzedaż produktu (wytworu czy usługi), to PR dotyka raczej szerszej sfery, a więc ogólnej poprawy wizerunku danego podmiotu, zbudowania zaufania, każdej informacji wysyłanej do otoczenia.

Jedność miejsca i czasu

Zmienia się oblicze internetu. Triumfy święcą wszelkiej maści portale społecznościowe. Największą ich zaletą jest to, że oferują niemal niemal nieograniczony dostęp do wszystkich jego użytkowników – a zwykle są to dość znaczne skupiska ludzi – w jednym miejscu i bardzo krótkim czasie. Przesłanie informacji do przyjaciela mieszkającego w Bangladeszu jest możliwe w okamgnieniu. Co więcej dzięki portalom społecznościowym możliwe jest komunikowanie się z więcej niż jedną osobą jednocześnie, co umożliwiają jedynie formy tradycyjnego listu, SMS-a oraz bezpośredniego kontaktu. Każda z nich, z całkowicie innych względów, jest jednak na dłuższą metę zupełnie nieopłacalna.

Zapełnianie niszy

Medium, jakim jest portal społecznościowy, wytwarza więc pewnego rodzaju sieć kontaktów. Całkiem oczywiste jest, że ta specyficzna nisza, zostanie wykorzystana przez tych, których materialny byt zależy od tego czy uda im się sprzedać innym dany produkt lub usługę. Wręcz nienaturalnym było by, gdyby gotowa baza kontaktów, nie miała stać się źródłem promocji, która, w pewnym sensie, staje się za sprawą społeczności takiego portalu istnym perpetuum mobile.

Ludzkie oblicze

Strategie „piarowe” stosowane na portalach społecznościowych są bardzo często dalekie od jakiegokolwiek związku z marketingiem. Różnorodne organizacje mniej piszą o swoich produktach czy usługach, więcej uwagi poświęcając natomiast rzeczom, które pomogą klientom poznać osobowość firmy.
Częstą praktyką jest podawanie fachowych porad związanych z działalnością jaką prowadzi dana organizacja. Z profilu sklepu budowlanego możemy dowiedzieć się jak wymienić uszczelkę w prysznicu, a producent przypraw poda przepis na obiad dla czterech osób. Poza stroną pragmatyczną, taka strategia prowadzi też do postrzegania danej organizacji jako eksperta w danej dziedzinie, a co za tym idzie wzrostu zaufania do niej.

Zdarza się także, że, aby ukazać „ludzkie” oblicze firmy, na portalach społecznościowych komentują one aktualne wydarzenia, zadają pozornie całkiem niewinne pytania, jak np. te o gust, czy informują o nowościach z branży związanej z ich działalnością. W ten sposób starają się zredukować dystans jaki istnieje między nimi, a odbiorcy, którzy są przecież potencjalnymi klientami.

Public relations w internecie nie ogranicza się jednak wyłącznie do portali społecznościowych. Oczywistymi jego formami są także strony internetowe, stanowiące najbardziej podstawowe źródło informacji o danej firmie, marce czy organizacji. Preferowanymi przez użytkowników są jednak formy interaktywne takie jak różnego rodzaju blogi czy fora zapewniające stały kontakt. Ich przewagą jest to, że dają potencjalnemu klientowi poczucie realnej więzi z drugą osobą – pracownikiem czy ekspertem zatrudnionym w danej organizacji – a nie z bezosobowym molochem, poczucie tego, że jest faktycznie dla kogoś ważny, że ktoś się nim interesuje – a tym samym – traktuje go poważnie.

~ZK

Źródła: wikipedia.org, mfiles.pl , praktycy.com, egospodarka.pl, seo24.com.pl

About the Author

Related Posts

Leave a Reply

*