Z dnia na dzień coraz większą popularność zyskuje nowe, rewolucyjne narzędzie reklamy i promocji – wirtualny spacer. Zważywszy na fakt, że nawet tak ogromne korporacje jak Google czy Linden Lab korzystają z tej formy prezentacji, spodziewać się można, że wyznaczy ona w niedalekiej przyszłości całkowicie nową jakość rynku.

Przechodzę przez drzwi wejściowe i rozglądam się z ciekawością po wnętrzu. Kremowe ściany, nowoczesne oświetlenie, designerskie meble, ładna wykładzina – może to jest siłownia dla mnie? Niby czytałam jakie sprzęty znajdują się na sali, ale jak apostoł Piotr, nie uwierzę póki nie zobaczę. Mijam więc recepcję i przechodzę do kolejnego pomieszczenia. Podchodzę do szeregu rowerków i bieżni, nachylam się sprawdzając markę. Ciężary i wioślarze stoją w drugim rogu. Podoba mi się rozplanowanie przestrzeni. Wychodzę z wirtualnej rzeczywistości i sięgam po telefon by wykupić karnet, a potem kończę jeść śniadanie i kontynuuje leniwą, domową niedzielę – czytamy na blogu Magdy N. Jaki potencjał, oprócz oczarowania odbiorcy, tkwi jeszcze w coraz bardziej modnych wirtualnych spacerach?

Obrotowy zawrót głowy

Wirtualny spacer umożliwia danej osobie znalezienie się w samym środku fotografowanego obiektu. Spojrzenia w prawo, w lewo, na sufit, zbliżenie lub oddalenie od dowolnego wycinka przestrzeni, a nawet przejście do następnego pomieszczenia. A wszystko to za sprawą jednego małego kliknięcia myszką. Nie wychodząc z domu, użytkownik jest w stanie uzyskać wirtualny obraz hotelu, restauracji, wnętrza samochodu czy całego miasta. Dzięki temu, potencjalny klient nie tylko oszczędza swój czas, ale również nabiera pewności i zaufania do produktu czy usług oferowanych przez przedsiębiorcę. Dodatkowo, anonimowość gwarantuje mu komfort psychiczny.

Kilka zdjęć na stronie galerii danej firmy, choć również przyciąga uwagę klienta, nie oddaje w pełni realnego wyglądu danego lokalu. Odpowiednio wykonana fotografia to możliwość, której umiejętne wykorzystanie pokaże same atuty uwiecznionego obrazu. W zależności od przyjętej przez fotografa perspektywy 10-cio metrowy lokal może wydawać się większy czy jaśniejszy. Obecnie klienci przykładają bardzo dużą wagę do wyglądu danego miejsca. Fotografia sferyczna i jej efekt – spacer wirtualny, urozmaicają przekaz i zaspokajaną nie tylko estetyczne potrzeby danej osoby. Klient zostaje przecież „wciągnięty” w sam środek prezentowanej przestrzeni.

Zabiorę Cię właśnie tam…

Wycieczka w wirtualny świat nie jest obecnie dla nas niczym nowym. Od momentu pojawiania się gier komputerowych takich jak Crysis czy Wiedźmin, jesteśmy świadkami rozwoju grafiki komputerowej do złudzenia przypominającej rzeczywistość. 360º panoramiczny obraz, jaki powstaje dzięki fotografii sferycznej, swoją genezę ma jednak gdzie indziej. – Wirtualny spacer to sekwencja wielu zdjęć składanych w swoistą sferę, dającą wrażenie przebywania w danej przestrzeni, a nie sztucznie wygenerowana wizualizacja stworzona od zera w programie graficznym – mówią Marcin Saltarski, fotograf i współwłaściciel Studia Kulka.

Zobacz: Zostań u nas jak najdłużej, czyli o strategiach marketingowych w supermarkecie >>

Gdzie zatem lepiej skierować swoje wirtualne kroki? – Sukces tkwi w idealnie fotograficznym, a nie graficznym odwzorowaniu przestrzeni – mówi Kamil Kożuch, Creative Director Studia Kulka. – Dlatego jakość wirtualnych spacerów przewyższa nawet najlepsze gry komputerowe, a prostota obsługi sprawia, że absolutnie każdy potrafi zwiedzać wirtualne obiekty. Każda prezentacja standardowo posiada przyciski nawigacyjne, dzięki którym możemy zwiedzać dany obiekt, poruszać się z miejsca na miejsce, używać trybu pełnoekranowego oraz przybliżać i oddalać szczegóły. Detale też są istotne, dlatego często je fotografujemy i umieszczamy na wycieczce w postaci tradycyjnych zdjęć. Aby jeszcze lepiej oddać klimat danego miejsca, dodajemy podkład muzyczny do całego wirtualnego zwiedzania. – dodaje. Spacer po wirtualnym lokum jest równie prosty, jak wklejenie komentarza pod artykułem w Internecie czy przesłuchanie piosenki.

Totalny realizm

Prezentowany dzięki wirtualnym spacerom obraz intryguje. Internauta chodzi przecież po czyimś mieszkaniu, zagląda w każdy kąt hotelu, ocenia, jak Magda N., przydatność sprzętów na siłowni. Idealne odwzorowanie przestrzeni pozwala na zaspokojenie jednej z podstawowych potrzeb człowieka – ciekawości.

 – Bardzo lubię takie „spacery”. Pamiętam nawet swój pierwszy. Było to wirtualne zwiedzanie Westerplatte i powiem szczerze, raczej tego nie zapomnę, chociaż jedyna czynność, jaką wtedy wykonywałam, opierała się na klikaniu przyciskami myszki komputerowej – mówi blogerka Magda N. Jak wielu ludzi przechowuje podobne wspomnienia?

W Polsce prace nadal trwają

Na Polskim rynku wirtualny spacer to wciąż świeża usługa, której przyszłość nie jest jeszcze określona. Choć za jej pośrednictwem zaczęły promować się takie miasta jak Warszawa, Poznań czy Kielce, średnie i małe przedsiębiorstwa nadal zdają się nie dostrzegać tkwiącego w niej potencjału.

– Z dnia na dzień coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się na tworzenie wirtualnych wycieczek. Już dziś mogą one być wykorzystywane nie tylko na stronach internetowych, ale również na Facebooku. Nie jest już także problemem oglądanie wirtualnych spacerów na telefonach komórkowych. Cały czas opracowujemy dodatkowe rozwiązania jak możliwość zarezerwowania konkretnego pokoju w wirtualnie zwiedzanym hotelu czy stolika w restauracji. Kwestią czasu jest opracowanie technologii, gdzie wirtualnego spaceru będzie można użyć w sklepie internetowym, kiedy klikając bezpośrednio w rzeczy na półkach będziemy mogli zamówić je z dostawą do domu – mówi Kamil Kożuch.

Jaka przyszłość czeka wirtualne spacery? Pokażą najbliższe miesiące.

~MN

Przeczytaj poprzedni wpis:
Nowości na Facebooku
Facebook konsekwentnie mnoży monetę

Facebook rozpoczął testy nad nowym, pozwalającym użytkownikom promować ich posty systemem. Za niewielką opłatą będzie można wyróżnić własne wypowiedzi. Dzięki...

Zamknij