Zmiana czasu z zimowego na letni już za dwa dni. W nocy z 24 na 25 marca przestawiamy wskazówki z drugiej na trzecią, czyli o godzinę do przodu. Pośpimy więc krócej. Dla wielu pracowników wiadomość ta jest katastrofą, dla pracodawców natomiast – dobrą nowiną.

System zmiany czasu z letniego na zimowy i z zimowego na letni proponował w XVIII wieku Benjamin Franklin. Według niego takie działanie zwiększyłoby wydajność pracy i pozwoliło państwu zaoszczędzić. Co więcej, wpłynęłoby pozytywnie na samopoczucie wielu pracowników. Niestety nie posłuchano go i jeszcze przez sto lat świat nie przestawiał zegarków, tak jak to teraz robimy. Pomysł podchwycił na początku XX wieku najbardziej precyzyjny europejski naród, czyli Niemcy, którzy podczas pierwszej wojny światowej, dokładnie w kwietniu 1916 roku, postanowili jednak swoje zegarki przestawiać. W Polsce zmieniamy czas – z małymi przerwami – od 1919 roku. Od 1977 roku robimy to już bez opóźnień.

Zegar Unii Europejskiej

Dziś tylko trzy europejskie państwa nie dokonują zmiany czasu. Są to Islandia, Rosja, Ukraina i Białoruś. W Unii Europejskiej zasady zmiany czasu są uregulowane poprzez dyrektywę, zgodnie z którą zegary powinny być przesuwane w ostatnia niedzielę marca oraz ostatnia niedzielę października każdego roku: „ponieważ okres czasu letniego uznany za najodpowiedniejszy przez Państwa Członkowskie trwa od końca marca do końca października, jest wskazane, aby okres ten został utrzymany (…) wdrażanie niniejszej dyrektywy powinno ponadto być monitorowane przy pomocy sprawozdania na temat oddziaływania niniejszych przepisów na wszystkie odnośne dziedziny, które ma być przedstawione przez Komisję Parlamentowi Europejskiemu, Radzie oraz Komitetowi Ekonomiczno-Społecznemu…”. W Polsce konkretne dni zmiany czasu określone są w rządowym rozporządzeniu w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego (Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 5 stycznia 2012 roku w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2012-2016, Dziennik Ustaw, 12.01.2012).

Słońce gwarantem sukcesu

Pomysłodawcą czasu letniego był William Willett, który na początku XX wieku (w 1909 roku) opublikował dzieło tytułując je: „Marnotrawstwo światła dziennego”. Według Willetta ludzki organizm pracuje lepiej, kiedy jest dłużej wystawiony na działanie słońca. Należy więc wykorzystać jego działanie, gdyż może to mieć pozytywne skutki także w pracy. Pomysł szybko został przyswojony, a argumenty mające poprzeć tezę Willetta są dziś potwierdzone naukowo.

Zobacz: Fajansowe talerze, Prusakolep czy pasztety Profi? Przegląd ciekawych reklam telewizyjnych >>

Praca jaką, wykonujemy przy świetle słonecznym, przynosi lepsze efekty. Co więcej, każda dodatkowo godzina snu sprawia, że czujemy się bardziej zmęczeni i jeszcze bardziej ospali. Według wielu badań najefektywniej pracują osoby, których czas snu wynosi wielokrotność 90 minut, gdyż w tym czasie człowiek przechodzi wszystkie jego fazy. Najwięcej dają z siebie osoby, które śpią maksymalnie 6 godzin na dobę. Najmniej te, które przesypiają 11 godzin. Dobry pracownik to zatem wyspany (ale nie rozespany) pracownik.

Dodatkowa godzina – ale czy korzyści?

Wprowadzenie systemu zmiany czasu to jednak nie tylko korzyści wynikające z większej wydajności pracowników. Przejście na czas letni związane jest również z oszczędnością energii elektrycznej. Dłuższe popołudnia wpływają podobno także na powodzenie w sprzedaży, uprawiania sportów i wypoczynku. Mniej jest też wypadków drogowych.

Zobacz: Przechowywanie plików >>

Krytycy systemu zmiany czasu wskazują jednak na te problemy, które entuzjastom trudno zbić jakimikolwiek argumentami. Przede wszystkim zwraca się uwagę na to, że obecnie zużycie prądu przez gospodarstwa domowe oraz firmy sektora MSP to niewielki ułamek całkowitych kosztów produkcji energii elektrycznej. Dodatkowo, najwięcej energii pochłania klimatyzacja, ogrzewanie czy sprzęt AGD, które są używane w takim samym natężeniu bez względu na zamianę czasu. Sztuczne światło jest natomiast generowane przy pomocy energooszczędnych żarówek, co również pozwala zaoszczędzić. Co więcej, dłuższe popołudnie w lato zwiększa częstotliwość używania klimatyzacji.

Ilość wypadków drogowych, mimo iż zmniejszona dzięki dłuższym popołudniom, wzmaga się w dniu samej zmiany czasu. Wielu ludzi zapomina o przestawieniu zegarka o godzinę do przodu i w stresie powoduje wypadek. Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o większą wydajność pracowników. Według badań przez pierwsze pięć dni po zmianie czasu ich wydajność znacznie spada, gdyż wielu ludzi musi przyzwyczaić organizm do nowej doby. Zachwiana zostaje bowiem synchronizacja między cyklem dobowym a rzeczywistym zegarem. Sen zostaje skrócony o średnio 40 minut – spada więc koncentracja pracowników. Wcześniejsze poranki nie są także korzystne dla pracy w rolnictwie i zawodach uzależnionych od działania światła słonecznego.

Zobacz: Katalogi internetowe – dobra forma reklamy? >>

Zmiana czasu z zimowego na letni ma swoje plusy i minusy. Dla pracodawców jednak, mimo początkowego spadku koncentracji pracowników, ma to jednak zalety. Przez kolejne pół roku bowiem mogą liczyć na ich wzmożoną wydajność.

~KW

Źródła:

www.kalendarzswiat.pl

firma.wieszjak.pl

www.asme.pl

odkrywcy.pl

isap.sejm.gov.pl