Tanie wczasy w Egipcie mogą stać się już przeszłością. Wszystko za sprawą uzbrojonych pustynnych koczowników, którzy żądają haraczu od lotnisk obsługujących turystów. W weekend Beduini zablokowali drogę prowadzącą na lotnisko w kurorcie Marsa el Alam. W hali przylotów zostało uwięzionych setki turystów, w tym 150 osób z Polski.

Beduini uważają, że obcokrajowcy przyjeżdżający do Egiptu wypoczywają na ich ziemiach, ponieważ luksusowe hotele i lotniska były budowane na terenach, które stanowią ich własność. Domagają się rozmów z nowymi władzami kraju w celu wyjaśnienia tej sprawy.

Zobacz: Bilet w jedną stronę >>

Zablokowane lotnisko udało się odblokować po kilkunastu godzinach, a turyści mogli udać się do hoteli.

Jeszcze niedawno biura podróży oferowały wczasy „all inclusive” w Egipcie za mniej niż tysiąc złotych. Eksperci uważają, że ceny wakacji nad Morzem Czerwonym mogą znacznie wzrosnąć. Ma na to wpływ kilka czynników.

Po pierwsze bankructwa polskich biur podróży znaczenie utrudniły współpracę z kontrahentami i dostęp do tanich kredytów na działalność. Ponadto przeszkody dla organizatorów turystyki pojawiły się również w samym Egipcie. Nowa władza, aby zapewnić bezpieczeństwo wczasowiczom, musi utrzymywać dobre kontakty z Beduinami, którzy przeważają w turystycznych rejonach kraju. Utrzymanie pokoju w tej strefie będzie więc wymagało wysokich nakładów finansowych.

Zobacz: Polska znowu dołem >>

Zablokowanie drogi na lotnisko to nie pierwszy akt manifestacji niezadowolenia Beduinów. Na Synaju doszło w tym roku wielokrotnie do rabowania hoteli, wymuszania haraczy i porwań turystów. Celem ataku stał się również gazociąg transportujący egipski gaz do Izraela, który był wysadzany już dwunastokrotnie.

~KB