Już w czerwcu w Polsce będzie miało miejsce największe wydarzenie sportowe w historii naszego kraju – Euro 2012. Miasta – gospodarze będą wówczas na ustach całego świata. Jest to dla nich doskonała okazja do wypromowania się na arenie międzynarodowej. Sprawdźmy więc, w jaki sposób chcą one przyciągnąć do siebie rzesze turystów.

Budowa stadionów oraz całej infrastruktury niezbędnej do stworzenia takiego wydarzenia, jakim jest Euro 2012, zaczęła się już dobrych kilka lat temu. W 2011 roku, z inicjatywy „Gazety Wyborczej”, do dwudziestu jeden największych miast w Polsce zaproszono studentów dziennikarstwa z City University of London,by sprawdzili stan przygotowań Polski do tej największej imprezy piłkarskiej w Europie. Co najważniejsze, ich zadaniem było sprawdzenie nie tylko tych miast, w których odbędą się mecze, ale także kilku innych miejsc, jakie fani piłki nożnej mogliby odwiedzić już po obejrzeniu meczu. Celem uczestników było uzyskanie odpowiedzi na podstawowe dla turysty pytania, czyli co warto zwiedzić, zjeść, gdzie mieszkać, jak poruszać się po mieście, czy i gdzie można liczyć na pomoc. Wyniki ich „badań” malują nasz kraj, no właśnie – w jakim kolorze?

Mission… impossible?

Na pewno nie w czarnym. Wszyscy uczestnicy „Misji 21” zgodnie odpowiedzieli, że Polska jest bardzo atrakcyjnym krajem. Ba, niektórym osobom tak bardzo się u nas spodobało, że postanowili przedłużyć sobie tu urlop. Jak sami podkreślają, ich wizyta nie miała na celu wytknięcia błędów w przygotowaniach, ale pokazanie naszego kraju od jego turystycznej strony. Podkreśla to także organizator akcji, czyli „Gazeta Wyborcza”, która stwierdza, że nie chodziło tu o kolejny ekspercki raport typu „stadion znowu opóźniony, ale są szanse, że będzie gotowy za 60 dni”, „budowa autostrady zaawansowana jest w 32 proc.”, a „55 policjantów ukończyło szkolenie z języka angielskiego”.

Jako zalety Polski obcokrajowcy uznali więc darmowe wi-fi, puby czynne po północy czy przyjazne rozmowy z nieznajomymi. Jedna z Norweżek była bardzo pozytywnie zaskoczona otwartością Polaków i tym, że zawsze spotykała się z ofertą pomocy. Według londyńczyków dużym plusem jest obecność, nawet w tych mniejszych miastach jak np.: Zielona Góra, komunikacji miejskiej.

Zobacz: Reklama dźwignią handlu >>

Test wypadł dla nas całkiem korzystnie. Jednak, żeby nie było tak pięknie, nie obyło się bez wpadek. Jedna z nich miała miejsce w Gorzowie Wielkopolskim. Spacerując po bulwarze, Duńczyk Christian Jensen, próbował dowiedzieć się w informacji miejskiej kilku ważnych dla siebie kwestii. Informacja miejska mieściła się jednak w… to nie żart – budce z lodami, a sam zainteresowany, pytając o jakiś przewodnik po Gorzowie, otrzymał broszurę, ale w języku francuskim! Dopiero gdy udał się z wizytą do prezydenta miasta, dostał pożądany przez niego informator w języku angielskim. Plus – uwaga – mnóstwo gadżetów promujących miasto. Okazało się, że były to prezenty dla inwestorów. Christian odjechał dosyć zadowolony, ale niesmak z powodu nieprzygotowania Gorzowa do wizyt zagranicznych turystów niestety pozostał.

Nie tylko w lodziarni

Według relacji gości, niedostatek informacji w języku angielskim jest kwestią powszechną i dotyczy zarówno dużych miast, takich jak Kraków, jak i mniejszych, np. Gorzowa. Jak wyjaśnia Greczynka Lida Aslanidou, która odwiedziła Płock. – Praktycznie w ogóle nie napotkałam informacji w języku angielskim tam, gdzie się jej spodziewałam – w muzeach czy na przystankach autobusowych. To w połączeniu z faktem, że większość ludzi spotkanych na ulicy nie mówi po angielsku, sprawiało, że czasem czułam się niepewnie – mówiła rok temu w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Poznańska promocja za granicą

Jeśli chodzi o promocję miast za granicą, warto przytoczyć przykład Poznania. Promocja miasta wspomagana była przez tutejszy klub piłkarski – Lech Poznań. Poznańska drużyna grała przecież w swoim czasie w Lidze Europejskiej zmagając się z największymi klubami Europy. Kibice, którzy podążali jej śladem, skutecznie przyczynili się do promocji miasta. A wszystko przez nietypowy sposób kibicowania, który przyjął się w lidze angielskiej. Jest on na tyle charakterystyczny, że zyskał miano: „Let’s do the Poznan”. Polega na tym, że kibice stają tyłem do boiska, obejmują się, podskakują i dopingują swoich faworytów. Na koszulkach, głównie na plecach, mają wypisane hasła wspierające idoli. Jak widać klub grający na wysokim poziomie nie tylko promuje piłkarzy, ale również miasto z którego pochodzi, co w kontekście nadchodzącego Euro 2012 jest bardzo ważne.

Zobacz: Prostota na wagę złota >>

Jak podkreśla w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wicedyrektor Biura Promocji Miasta Poznań Borys Fromebrg, miasto stara się promować również za granicą. Doskonałym tego przykładem jest udział w targach turystycznych w Irlandii. – Miasto promowało się poprzez materiały informacyjne (foldery, mapy, informatory) oraz emisję filmów promocyjnych. Podczas spotkania z dziennikarzami irlandzkimi zaprezentowana została również specjalna oferta dla irlandzkich fanów piłki nożnej. Chcemy im pokazać, że to nie tylko miasto zabytków i gospodarz Euro – mówi B. Fromberg.

W każdym polskim mieście będą grały wybrane wcześniej reprezentacje danego kraju. W Poznaniu będą to Irlandia, Włochy oraz Chorwacja. To właśnie reklama wśród tamtejszych kibiców jest dla Poznania najważniejsza. Już w 2011 r. miejscy specjaliści od promocji kontaktowali się dziennikarzami z tych właśnie krajów w celu przybliżenia im szczegółów na temat samego miasta. –Kontaktowaliśmy się z dziennikarzami z Włoch, Irlandii i Chorwacji, przekazujemy im wiedzę o Poznaniu. – przybliża sprawę B. Fromberg. Ukłonem miasta w stronę gości, w tym przypadku Irlandii, było także podświetlenie stadionu, na którym odbędą się mecze, na zielono. Św. Patryk łączy więc ludzi nie tylko na zielonej wyspie, ale także poza nią.

A w samym Poznaniu…

Kubki termiczne, osłony na lusterka samochodowe, torby, t-shirty, płaszcze przeciwdeszczowe, smycze na komórki. Tego typu darmowe gadżety promują Poznań w przeddzień Euro 2012. Co więcej, koncepcja kampanii reklamowej oparta nie jest na symbolu Poznania, czyli charakterystycznej niebieskiej gwiazdce, ale na logo Poznania jako gospodarza mistrzostw Europy. Jak podkreśla w rozmowie z „Głosem Wielkopolski” Michał Prymas, dyrektor Biura Euro Poznań 2012 w Urzędzie Miejskim: – Gadżety stworzone przez miasto są oryginalne, designerskie i nowoczesne. A ich koncepcja spójna (…) Chcieliśmy, aby projekty były niestandardowe i wyróżniały Poznań. A jak wygląda sposób ich dystrybucji? Koszulki i torby rozdawane będą mieszkańcom. Natomiast kubki i wtyczki USB trafią do współpracujących z Poznaniem firm. Ekskluzywne gadżety natomiast, takie jak skórzane torby na laptopy, przeznaczone będą dla VIP-ów. Dostaną je chociażby odwiedzający Poznań ministrowie.

logo_euro-poznan promocja na euro 2012

Organizacja Euro 2012 r. jest idealną okazją do promocji. Taka szansa już więcej się nie powtórzy, więc każde miasto-gospodarz powinno wycisnąć z niej wszystko co się da, aby przyciągnąć jak najwięcej turystów. A jeśli organizacja wszystkich meczów będzie wzorowa, to być może w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Gdańsku czy Wrocławiu organizowane będą inne imprezy o światowym formacie. Jest to również szansa na to, że wrócą tu nie tylko kibice, ale i turyści.

~AP

Źródła:
wyborcza.pl
poznan.naszemiasto.pl
poznan.gazeta.pl
wiadomosci.wpr24.pl